niedziela, 6 lipca 2014

I'm the dragons daughter!

Sawa 'Gwynbleidd'
" Biały Wilk "

" W czasie gdy elfy, nimfy i im podobne istoty licznie zamieszkiwały glob ziemski, i nim człowiek wziął pod władanie ziemię, morza oraz przestworza, w pradawnym rodzie elfów narodziła się tradycja mówiąca, iż dziecko po osiągnięciu wieku dorosłego i ukończeniu nauk wśród Starszyzny, ma wybór opuszczenia terenów nań zamieszkałych i wyruszeniu ku krainom nieznanym, niosąc ludom zaślepionym Światło. "
fragment " Legendy ludów nieznanych "

Sawa, przedstawicielka rasy elfickiej, należąca do szlachetnego rodu, którego powstanie szacuje się na czas przed pojawieniem się pierwszych ludzi, przyszła na świat kilka lat po zawarciu rozejmu między dwiema różnymi rasami, które miały od teraz żyć w zgodzie.

" Dawno temu, kiedy to smoki budziły grozę wśród nieludzi i były skrupulatnie przez nie tępione, szlachecki ród elfów postanowił zawrzeć pokój ze smokami występującymi w ich lasach. Rozejm obejmował współprace dwóch ras oraz wzajemne zapewnianie sobie bezpieczeństwa. To był początek powstania Smoczych Jeźdźców wśród elfów.."
fragment "Baje i baśnie elfickie"
 " Legenda mówi, iż jeśli przy narodzinach elfiego dziecka jedno ze smoczych jaj zacznie się kołysać i wykluje się uskrzydlony gad, wtem przypisuje się ów smoka do dziecięcia i razem, niczym brat z bratem czy siostra z siostrą, wychowują się, uczą i przywiązują. Tworzą więź, która zespólni ich ze sobą.  Swoiste przywiązanie. Umysły, dusze stają się jedno. Różne ciała o jednej mentalności. Jedno żyje póki drugie nie umrze."
fragment "Legendy ludów nieznanych"
Elfka miała ten zaszczyt trafić na podgatunek Koszmara Ponocnika, który w ówczesnych czasach praktycznie nie występuje. Został wytępiony za swój temperament i zadziwiającą agresję, która nie pasowała do niewielkiego wyglądu. Smoczyca Sawy, Zireael, osiągnęła niespełna 5m długości, a rozpiętość skrzydeł dwukrotnie przekracza jej wielkość. Łuskowy to gad, naszpikowany łukowatymi kolcami po kraniec ogona. Za przednie łapy służą mu skrzydła zakończone zakrzywionymi hakami czepnymi. Znacznie ułatwiają mu poruszanie się po lądzie. Zwierze to nie widzi tak jak reszta smoków. Odbiera obraz termiczny, jest znacznie wyczulony na temperaturę żywych stworzeń. Ponadto ma znacznie bardziej wyczulony słuch i węch.

" - Nie wojuje ni mieczem, ni z łuku nie strzelam. Gardzę przemocą, lecz jakkolwiek bronić się muszę. Magi używam, wolę flory ku sobie nagina. W ostateczności, gdy czary zawodzą, błysk klingi niesie śmierć moim wrogom, niczym mroczny żniwiarz, zbieram swe plony.. "
fragment "Baje i baśnie elfickie"

 Żywą jest Sawa istotą. I choć wychowana w myśl elfiej etykiety, nie ucieka od dobrej zabawy. Spokojna jednak jest zawżdy jednak tracąc nerwy agresywna się staje i nieobliczalna. Niczym smok jej. Ambitna jest, zdolna oraz słowna. Nie zdarzyła się jeszcze sytuacja, by Sawa obietnicy nie dotrzymała. Honorowa owszem. Sentymentalna jak każdy elf. Darzy szacunkiem każdą istotę. Jednak nieposzanowanie jej osoby równoznaczne jest z pogardliwym zachowaniem ze strony elfki.

Jak każda elfka, Sawa nie wyróżnia się zbytnio od swojej społeczności, aczkolwiek i wśród ludzi potrafi się zamaskować z własnym pochodzeniem, choć ona nie wstydzi się tego kim jest. Kremowa, nieskazitelna cera, pełne usta podkreślone czerwonym, kobiecym mazidłem. Lekko skośne, krystalicznie niebieskie niczym górska woda, oczy. Długie, niemal białe jak śnieg włosy nosi rozpuszczone lub lekko podpięte z tyłu głowy.  Ubiór jej jest połączeniem schludnej i zwiewnej elegancji elfów oraz praktyczną prostotą strojów jeźdźców. Pastelowe szaty ze skórzanymi elementami w myśl ochrony ciała.

Białowłosa na swej białej klaczy zatrzymała się tuż przed potężną bramą miasta, o której słyszała już nie raz. Niebieskie oczy prześledziły tekst i na dłużej zatrzymały się na wymalowanej na czerwono bestii. Przekrzywiła nieznacznie głowę jakby nie rozumiejąc piktogramu. Przy swoim ramieniu usłyszała jakby gruchanie dochodzące z głębi potężnego, smoczego gardła. 
- Ruszajmy, Zireael. - powiedziała do smoka dotykając łuskowatego pyska smoczycy. 
Szturchnęła piętami boki wiernej, siwej klaczy i przekroczyła bramę miasta.
Smoczysko rozpostarło skrzydła i wydając z siebie skrzek przypominający setki wron wzbił się w powietrze unosząc w górę tumany kurzu.

_______________________________________
Zastrzegam sobie wszelkie prawa do KP.
Chętna na wątki w komentarzach.

3 komentarze:

  1. [Witam, jeśli masz ochote na wątek to zapraszam do mnie XD]

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyna leciała na swoim smoku. Jej złota sukienka powiewała na wietrze, a w zielonych oczach tańczyły iskierki. Nagle drzewokos zatrzymał się.
    -co się dzieje?-zapytała głaszcząc go po grzbiecie. Nessie wylądował i wydał z siebie dziwny dźwięk.
    Lizz nie wiedziała co się z nim dzieje. Smok podfruną i stanął w pozycji pionowej. Znów ryknął
    -ciii...-ruda próbowała go uciszyć, ale nie dawało to żadnego skutku.
    [Jakiś tam początek jest XD]

    OdpowiedzUsuń
  3. -Nessie przestań-rozkazała odrobine za głośno. Kątem oka zobaczyła nie znaną jej postać. Kiwnęła głową w strone elfa. Drzewokos odrobine się uspokoił, ale podpęzł przed Lizz i zasłonił ją swoimi skrzydłami. Warknął głośno. Ruda przewróciła oczami.
    -Nessie to jest przyjaciel uspokuj się-powiedziała ciszej.

    OdpowiedzUsuń