"I was a knight. But now - I'm not. So watch your words, because I can kill you without any stings of remorse."
[DLA PEŁNEGO ZROZUMIENIA KARTY POSTACI ZALECA SIĘ ZAPOZNANIE Z HISTORIĄ C.J WEDDERBURN - KLIK]
Damien Aiden Wedderburn
BADŹ ZAWSZE ODDANY BOGU I OJCZYŹNIE - CZYLI KOLESIOWI, KTÓRY NIE ISTNIEJE I RODAKOM, KTÓRZY WYPNĄ NA CIEBIE TYŁEK, GDY
Maureen, jego żona, a matka Damiena nie była lepsza - chłopak od zawsze widział w niej depresyjną, panikującą hipochondryczkę, której wiecznie nie pasowało coś w jej dzieciach.
Dlatego też w wieku ośmiu lat, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja zaciągnął się do armii, zaczynając jako giermek i powolutku, skutecznie pnąc się do góry po szczeblach kariery. Wśród żołnierzy było mu dobrze, wykazywał ponadprzeciętną umiejętność pojmowania nowych technik walki, miał wielu przyjaciół.. Jedynym minusem było to, że tylko raz na kwartał na kilka dni mógł wrócić do domu - nie zależało mu na kontakcie z ojcem, z matką, ale na swojej młodszej o siedem lat siostrzyczce, która nieświadomo skarana była urodzeniem się nie w innej, a w tej rodzinie.
Z takimi myślami dojeżdżał na swoim rumaku do gospodarstwa, z daleka zauważając charakterystyczną, rudą czuprynkę Catrice. Z szerokim uśmiechem zsiadł na ziemię i chwycił dziewczynkę w ramiona, obracając kilkukrotnie i przyglądając się jej drobnej twarzyczce zwieńczonej zadartym do góry noskiem, który - jak słusznie zauważył - znowu był podrapany, nie inaczej jak reszta ciała kochającej psoty i zabawę na dworze Rice.
- Mała, wracaj do zabawy, pójdę się przywitać z rodzicami i zaraz do ciebie wrócę, obiecuję - odstawił siostrę na ziemię i opiekuńczym gestem poczochrał jej włosy. Ta w odpowiedzi tylko pokiwała główką i wbiegła do lasu. Jeszcze nie wiedział, że dwie godziny później Rice wyniesie stamtąd ponadprogramowego skrzydlatego lokatora..
NIGDY NIE BĄDŹ TCHÓRZLIWY - CZYLI NIGDY NIE PRÓBUJ RATOWAĆ SAM SIEBIE, NAWET JEŚLI SYTUACJA JEST BEZNADZIEJNA - POZYTYWNIE WEJDŹ W ŚRODEK WALKI!
Cała kompania rozbiła obóz nieopodal wioski, do której następnego dnia mieli się udać. Zmęczony trudami podróży, czując jak mięśnie nóg powoli odmawiają posłuszeństwa położył się na posłaniu stworzonym z kocy na ziemi, podkładając ramię pod głowę i przymykając niespotykanie zielone oczy - gdy sen zaczął łapać go już w swoje objęcia poczuł jakieś szarpanie za ubrania i uchylił jedną powiekę, by zobaczyć swoją siostrę. Westchnął ciężko, ale nie miał jej tego za złe - Powinnaś nauczyć się spać sama, masz przecież Bączka - mruknął pod nosem, wpuszczając Rice pod koc i tuląc niesfornego rudzielca, którego kochał nad życie do siebie. Spoglądając w dwukolorowe oczy siostrzyczki zauważył w nich oburzenie - No wiem, ale on pierdzi ogniem! Wolę z nim nie spać bo jeszcze mnie podpali - z całkowitą powagą stwierdziła Mała, po chwili bez słowa wtulając się w pierś Damiena i przymykając oczy - Dobranoc, braciszku - uśmiechnął się tylko, nakrywając ich kocem i przytulając do siebie Małą. Nie potrafił się na nią gniewać - Dobranoc, Rice.
SZANUJ LUDZI WOKÓŁ SIEBIE - NAWET, JEŚLI JAKIŚ DEBIL OTWARCIE CIĘ OBRAŻA NIE DAJ MU W PYSK, BO JESTEŚ RYCERZEM.
Tej nocy w wiosce wybuchł pożar. Damien, który w owym momencie omawiał plany bitwy z dowódcą wybiegł z gospody, między ogniem poszukując rudej czuprynki. Zapłakana Catrice, trzymająca w rękach smoczątko mignęła mu gdzieś na skraju jego wzroku - za nią zauważył rozwświeczonych ludzi, którzy odpowiedzialność zrzucili na małego, skrzydlastego gada - to był ostatni raz, kiedy ją widział. Mimo, że błądził po zgliszczach miasteczka kilka dni po katastrofie nie znalazł ani Catrice, ani Bączka, ani ich ciał. Rozpłynęli się. Nie wiedział, co ma zrobić, jak wyrzucić z siebie całą złość i żal.
Smok. To jego wina. Gdyby go nie było, nigdy by jej nie stracił.
Nigdy.
DOBRO I PRAWOŚĆ BRONIĄ PRZED NIESPRAWIEDLIWOŚCIĄ - BOŻE, KTO WYMYŚLAŁ TEN KODEKS..
W armii spędził jeszcze kilka lat. Irytowała go jednak coraz bardziej - trawiony nienawiścią i chęcią zemsty przestał przestrzegać kodeksu i miał powoli dosyć upomnień współżołnierzy, dlatego odszedł z własnej woli.
Wykorzystując swoje zdolności nabyte przez długie lata ciężkiej służby pracował jako najemnik, wojownik, płatny zabójca - coraz bardziej odsuwając się od swojej starej natury, porzucając wiarę w Boga, którego obwiniał prawie tak samo mocno jak smoki.
W końcu, na jednym ze szlaków wpadł na grupę Łowców. Po krótkiej rozmowie dołączył do nich, nie mając nic do stracenia. Awansował szybko, stając na jednej z wyższych pozycji i z każdym miesiącem mając na koncie kolejne zabite bestie. Poczuł się prawdziwie, cudownie spełnionym z momentem zabicia swojej pierwszej Nocnej Furii.. Był naprawdę dobry w swoim fachu i z każdym momentem zarżnięcia mieczem tych głupich bestii czuł się szczęśliwy. Uczucie to towarzyszyło mu jednak tylko przez jeden, krótki moment - gdy przypominał sobie, że tak nie pomści prawdopodobnej śmierci siostry.. Nie zamierzał zaprzepaścić swoich dokonań i pracował w taki sposób dalej, traktując to też po części jako swoje hobby.
Zawsze był kłótliwy, wciąż coś nie pasowało mu w praktycznie każdej kwestii - dlatego też poróżnił się z grupą Łowców, z którą pracował i udał się praktycznie na koniu na drugi koniec kraju - do Frinescy. Odnalazł tam znaną Szkołę Łowców i przedstawiając swoje dotychczasowe osiągnięcia bez problemu znalazł zarówno miejsce dla siebie, jak i zajęcie. Nie miał pojęcia, że los do tego samego miasta przyprowadził również jego siostrę, Catrice..
BĄDŹ WZOREM DLA INNYCH - CZYLI WYPRZYJ WŁASNĄ OSOBOWOŚĆ NA RZECZ IDEALNEGO LALUSIA W LŚNIĄCEJ ZBROI, BY PALLADYNI MOGLI WZDYCHAĆ NAD TWOJĄ WSPANIAŁOŚCIĄ I PRAWOŚCIĄ.
Łowca | 29 lat | Metr dziewięćdziesiąt wzrostu | Nieprawdopodobnie zielone oczy | Nie ma małego i serdecznego palca u lewej dłoni - efekt służby w wojsku | Walczący zarówno jedno, jak i dwuręcznym mieczem | Odrzucił kodeks rycerski | Ateista | Arogancki | Odważny | Realista
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz