"This is not the
end, it is not even the beginning of the end, this is just the end of the beginning"
Urodzona
w Szkocji, od najmłodszych lat szkolona przez rodziców na łowcę, rudowłosa
dziewczyna nie sądziła, że jej życie przez zaledwie kilka lat może się aż
tak zmienić i Meledeine może
kiedykolwiek dosiąść ogromnej bestii
jaką jest smok, praktycznie tak samo jak może dosiąść konia. Nigdy nie
przypuszczała, że będzie na co dzień obcować z tak niebezpiecznymi gadami i
nigdy nawet jej się nie śniło, że założy akademię Smoczych Jeźdźców.Jej rodzina od pokoleń słynęła z tego, że zabijała wszystkie bestie z okolicznych lasów, od zawsze łowcy z nazwiskiem Harrison byli szczególnie szanowani i dostawiali najlepsze i najtrudniejsze zlecenia. Ona jednak nigdy nie uważała się za jakąś elitę, zadawała się z innymi normalnymi dzieciakami i jako młoda dziewczyna wcale nie czuła się kimś specjalnie ważnym. Po prostu cieszyła się życiem jak inne dzieci w jej wieku.
Wkrótce trafiła do najlepszej w okolicy szkole łowców i tam szkoliła się przez kilka lat, aby ostatecznie stać się taka sama jak jej rodzice i dziadkowie. Wszyscy byli łowcami z zimną krwią i nie litowali się nad stworami, które zabijali w lesie.
Wyposażona w łuk i kilkanaście strzał, wraz ze swoim skarogniadym kompanem Leonardem niemal codziennie wybierała się do lasu, nawet jeśli nie miała zleceń na jakieś niebezpieczne i wyjątkowo ogromne stworzenia. Harrison od zawsze kochała konne przejażdżki, a jeszcze bardziej kochała swojego konia, który był bardzo wyjątkowy.
Leonardo nigdy nie odmówił skoku, nigdy nie zadębował ani nie odskoczył. Zdawał się czytać w jej myślach, współpracowało im się idealnie, a Meledeine zawsze czuła że na jego grzbiecie może zrobić dosłownie wszystko. Do tego zwierzę było bardzo chętne do współpracy, jednakże jego słabym punktem były smakołyki. Dla kostki cukru czy kawałka marchewki Leonardo zrobiłby właściwie wszystko.
Specjalnością Mel było strzelanie z łuku. Nie tylko z ziemi, ale również i z końskiego grzbietu. Dla osoby, która właściwie w siodle się wychowała pęd i kołysanie galopu nie stanowiły żadnych przeszkód w celowaniu i napinaniu cięciwy.
Mijały lata i rudowłosa Szkotka żyła w swoim mieście jako łowca, aż pewnego dnia na swojej drodze spotkała dwie istoty, które miały zmienić jej życie na zawsze. Podczas przejażdżki z Leonardem natknęła się na niebieskoskórego Nightcrawlera, którego oczywiście jako wyuczony łowca chciała na początku zabić. Stało się jednak inaczej i Meledeine wraz z Nightcrawlerem chwilę później spotkali największy postrach okolicy. Nocną Furię.
Po bardzo emocjonującym pościgu i po tym jak Harrison już miała zabić smoka los sprawił, że oszczędziła stwora. Zaowocowało to tym, że młoda Szkotka zyskała dwoje przyjaciół jednocześnie, smok był do niej bardzo przyjaźnie nastawiony, a Kurt okazał się wcale nie taki zły, na jakiego wyglądał.
Wielki gad przez jakiś czas mieszkał u niej w stodole, później jakimś dziwnym trafem Harrison go dosiadła i przeżyła najbardziej szalony i emocjonujący lot w całym jej życiu. W końcu po kilku miesiącach Nocna Furia był już kompletnie oswojony i Meledeine postanowiła założyć w mieście akademię Smocznych Jeźdźców.
Łowcom wcale to się nie spodobało, burzyli się niesamowicie i zaczęli grozić rudowłosej, jednak ta była uparta. Wkrótce akademia zaczęła swoją działalność, a młoda Szkotka odkryła swój życiowy cel – zaczęła przekonywać ludzi, że smoki wcale nie są groźne i można je oswoić. A kiedy już dadzą się oswoić będą lojalne wobec jeźdźca do końca swojego życia.
Przez jakiś czas udawało jej się mniej więcej godzić obie strony, ludzie jednak nadal bali się smoków, gdyż większość z nich była nieokrzesana i nikt nie miał nad nimi kontroli. Pewnego tragicznego dnia szkoła łowców napadła na akademię Meledeine i z zimną krwią zamordowali jej ukochanego smoka. To spowodowało, że nie dość że Harrison kompletnie się załamała i straciła wiarę we wszystko co ją otaczało, to na dodatek zapragnęła okrutnej zemsty na łowcach, z którymi przecież się wychowywala.
Wyjechała na jakiś czas do Irlandii, aby odpocząć i aby jej sprawność psychiczna wróciła na swoje miejsce. Na Zielonej Wyspie spotkała Nightcrawlera, któremu wyjaśniła sytuację i zaproponowała wspólny powrót. Teraz kiedy miała akademię jeźdźców mogła zapewnić mu bezpieczeństwo, Kurt nie musiałby ukrywać swojej tożsamości przed światem.
Meledeine wróciła, jednak bez swojego smoka i była przekonana, że już nigdy więcej smoka mieć nie będzie. Furia był wyjątkowy i nie do zastąpienia, więc rudowłosa na patrolach latała na smokach z akademii. To się jednak miało zmienić…
(Karta postaci jest tymczasowa, jestem chętna na wątki w komentarzach.)



(Witaj, Melu! Oczywiście do wątku zapraszam, ale pomysłu mi brak jak na tę chwilę.)
OdpowiedzUsuń(Meledeine, Meledeine <3 Chcę wątek!)
OdpowiedzUsuńTak się złożyło, że Doktora akurat nie było w domu, którego parter stanowił swego rodzaju gabinet. Zdaje się, że było już dość późno, więc korzystał z chwili i zażywał wieczornego spaceru. Meledeine jednak nie musiała długo czekać i martwić się o to, że się wykrwawi, gdyż Smith dosłownie z minutę po tym, jak Harrison zapukała, wyszedł zza rogu. Trochę się zdziwił, widząc tak ważną personę pod jego drzwiami o tej porze. Po trochu się też ucieszył, gdyż przypominała mu pewną osobę... - Dobry wieczór. - przywitał Szkotkę pogodnie i pospieszył otworzyć drzwi. Przepuścił ją przodem, po czym sam wszedł do środka, zauważając już ranę. Trudno ją było przeoczyć. - To robota jednego z podopiecznych? - zagadnął z zaciekawieniem, na razie tylko zerkając na ugryzioną rękę i od razu podszedł do szafy z najpotrzebniejszymi rzeczami, w tym z bandażami i czystą szmatką do przemywania ran.
OdpowiedzUsuń