|| NIGHTCRAWLER ||
Bestia
Kurt Wagner
Właściciel Smoka
Kurt Wagner
Właściciel Smoka
| CIRQUE DU FREAK |
Urodził się w Witzeldorfie, czy też to właśnie tam został podrzucony przez rodzoną matkę. Pod swoją opiekę przyjęła go jednak "czarownica" Margali Szardos. Cyganka z zawodu przepowiadająca przyszłość nauczyła go, iż najlepszym sposobem na przetrwanie wśród ludzi to trzymanie się od nich z daleka, lub przekonanie, że to co widza nie jest prawdą. Idąc za tą radą Kurt zdobył sobie sławę jako cyrkowiec wykorzystując wrodzoną elastyczność swego ciała jako akrobata. Ludzie przyjęli jego fizyczną mutację jako kostium diabła i wtedy też zdobył sobie przydomek, którym miał się posługiwać przez większość życia. Spokojne życie skończyło się jednak , kiedy pewien bogaty Anglik wykupił cyrk przemieszczając go do Szkocji. Rodzina Szardos została wtedy podzielona - Kurt, jego matka oraz przybrana siostra Jardine ruszyli z cyrkiem podczas kiedy Stefan, starszy z synów Magali pozostał w Niemczech.
To właśnie właścicielka Bączka pokazała mu prawdziwą naturę smoków i w tym trudnym czasie zapewniła pomocną dłoń. Niestety, nawet te stosunkowo dobre chwile nie trwały długo, bowiem po niedługim czasie w cyrku doszło do pewnej afery, która zaowocowała pożarem oraz ucieczką Wagnera. Po odzyskaniu wolności udał się w powrotem do Bawarii, gdzie pozostał jego brat i wszystkie dobre wspomnienia.
W swej ojczyźnie Kurt nie zaznał jednak spokoju
ducha. Wręcz przeciwnie: na to co miał
zastać w rodzinnym mieście nie mógł być przygotowany nigdy. Przez ponad rok
nieobecności jego brat zmienił się zupełnie i choć nikt nie wiedział gdzie się obecnie
ukrywał wszyscy byli pewni jednego. Stefan stał się mordercą. To czy zamiana
nastąpiła pod wpływem czyjejś mocy czy też psychopatyczna strona była już od
dawna zakorzeniona z Szardosie do tej pory pozostaje tajemnicą nurtującą
Wagnera. Kiedy spotkali się jednak oczywistym było, że Stefan którego dawniej
znał zginął i wraz ze swoją pierwszą ofiarą pozostawiając żądnego krwi
psychopatę, który musiał być powstrzymany. To również tego dnia Nightcrawler
zabił po raz pierwszy i ostatni. Ludziom z Witzeldorfu łatwiej było obwinić bestię
o morderstwo niegdyś prawego obywatela jak i kilku dzieci niż pogodzić się z
prawdą. Kurt ponownie musiał uciekać. Po części przez zgorszonych ludzi, po
części przez własne wyrzuty sumienia.
Po
swym czynie zwyczajnie nie mógł powrócić do
przybranej matki. Wątpił by uwierzyła w jego niewinność a nawet jeśli to
wciąż
widział w sobie mordercę, kogoś kto nie zasługiwał na przebaczenie.
Przez kilka lat wiele podróżował szukając spokoju ducha, który odnalazł w
religii. Wychowany na Katolika Kurt co raz to więcej czasu spędzał na
modlitwie i szukaniu rozgrzeszenia u Boga. Choć wiara dawała mu nadzieję
nie mogła jednak odebrać jego samotności spowodowanej strachem innych
ludzi który zmuszał go do izolacji. Przez pewien czas mieszkał w Irlandii, pod opieką zakonu Cystersów jednak by uspokoić swoje sumienie powrócił do Szkocji. Do tej pory nie odnalazł swej rodziny, lecz znalazł coś innego - nadzieję. Objawiła się ona w postaci Meledine oraz pewnego małego smoka, którzy przygarniając go do szkoły dali mu szansę na normalne (choć niebezpieczne) życie.
"WHEN YOU'RE BORN WITH A TAIL, YOU LEARN TO GO THROUGH DOORS FAST."
Choć
przyjaciele z łatwością widzą w nim "puszystego elfa" większość ludzi
dopatruje się zupełnej odwrotności - demona. Kurt urodził się z poważną
fizyczną deformacją, która już przy wspomnieniu żółtych ślepii i
spiczastych uszu daje obraz anomali, za którą sam się postrzega. W parze
idzie chwytliwy ogon, który z łatwością utrzymuje ciężar dorosłego
mężczyzny, a także stopy o dwóch i dłonie o trzech palcach. Choć takie
kończyny mogą wydawać się z goła niepraktyczne okazują się niewzykle
przydatne przy wspinaczce i pozwalają ich właścicielowi na niejaką
przyczepnosć do ścian.
Do
tego jest jeszcze niebieska skóra. Skóra, która nie tylko pozwala mu
stać się praktycznie niewidzialnym w ciemności a również jest w wielu
miejsach poprzecinana bliznami o dość nietypowych kształtach. Pierwsza
pojawiła się po śmierci Stefana a niedługo po niej pojawiały się
kolejne. "Jedna za każdy grzech, więc wiele". Symbole przedstawiają
anielskie znaki, które miały bronić Kurta przed jego demonicznym "ja",
które jak wie każdy kto go zna nie istnieje. Zagubiony i samotny
dostrzegł niepotrzebność tej ochrony przed złem dopiero w szkole, gdzie po raz pierwszy od dzieństwa znalazł akceptację i zrozumienie.
Jednak co komu po gimnastycznych sztuczkach? One same nie pozwolą
uniknąć niekoniecznej walki do tego stopnia co jedna, jedyna moc. Teleportacja.
Swą zdolność przemieszczania odkrył stosunkowo późno, bo dopiero w
nastoletnim wieku. Przez długi czas nie kontrolował jej w ogóle co dość
mocno utrudnioało życie, jednak po długich godzinach praktyk i bycia
zmuszanym do szybkiej ucieczki opanował sztukę znikania do perfekcji.
Choć wciąż mocno męczy się za każdym razem, gdy używa swej sztuczki to
bez problemu pokonuje dystans około trzech mil z pasażerem. Niezmienny
pozostaje tylko jeden mankament - nie może teleportować się w miejsce,
którego wsześniej nie widział. Taka wyprawa mogłaby się zakończyć
"lądowaniem" w środku ściany, lub innym równie felernym miejscu. Ah...
No i najważniejsze - wydawany dźwięk to BAMF, nie SNIKT.
"THAT'S WHY I LOOKED TO GOD FOR HELP, BECAUSE WE CAN'T DO IT BY OURSELFS!"
Wyglądając niczym demon rodem z biblinych przypowieści ciężko jest
wyrosnąć na osobę, która umie wierzyć w siebie. Za młody Kurtowi udawało
się to jednak bez najmniejszych problemów - dzięki kochającej
przybranej rodzinie oraz pracy w cyrku był pogodnym i w znacznej mierze
pozbawionym zartwień człowiekiem. Często też zdażało mu się zastawić
jakąś komiczną pułapkę na jednego z cyrkowych znajomych. Wszystko jednak
zmieniło się wraz z wyjazdem do Szkocji... To właśnie wtedy
Nightcrawler prawie zapomniał o swym prawdziwym imieniu, spędzając dnie
oglądany niczym zwierzę w zoo. Zamiast obrócić się przeciwko swym
prześladowcom nauczył się jednak im współczuć a sam sobie poprzysiągł
nigdy nie oddać swego serca nienawiści.
Wychowano
go w wierze i kiedy nie miał już nic innego to właśnie ona pomagała mu
się podnieść i iść dalej. Choć często nie jest to oczywiste (jakby nie
było ciężko jest mu uszestniczyć w mszy) Kurt jest głęboko wierzący
i dlatego też z stroni od niekoniecznej przemocy. Choć z czasem stał
się bardziej zamknięty i mniej ufny chętnie spieszy z pomocą a jego
przyjaciele mogą na niego liczyć. To właśnie dzięki osobom poznanym w szkole jeźdźców powoli odnajduje swoje stare, bardziej
rozgadane "ja".
Odkąd
nauczył się czytać ma także absolutnego hopla na punkcie fikcji
przygodowej. Nie ważne czy tematem są piraci, muszkieterowie czy
szlachetni rycerze - to właśnie w nich czerpie swoją motywację i
nieograniczonego ducha przygody.
"THAT'S WHY I LOOKED TO GOD FOR HELP, BECAUSE WE CAN'T DO IT BY OURSELFS!"
Wyglądając niczym demon rodem z biblinych przypowieści ciężko jest
wyrosnąć na osobę, która umie wierzyć w siebie. Za młody Kurtowi udawało
się to jednak bez najmniejszych problemów - dzięki kochającej
przybranej rodzinie oraz pracy w cyrku był pogodnym i w znacznej mierze
pozbawionym zartwień człowiekiem. Często też zdażało mu się zastawić
jakąś komiczną pułapkę na jednego z cyrkowych znajomych. Wszystko jednak
zmieniło się wraz z wyjazdem do Szkocji... To właśnie wtedy
Nightcrawler prawie zapomniał o swym prawdziwym imieniu, spędzając dnie
oglądany niczym zwierzę w zoo. Zamiast obrócić się przeciwko swym
prześladowcom nauczył się jednak im współczuć a sam sobie poprzysiągł
nigdy nie oddać swego serca nienawiści.
Wychowano
go w wierze i kiedy nie miał już nic innego to właśnie ona pomagała mu
się podnieść i iść dalej. Choć często nie jest to oczywiste (jakby nie
było ciężko jest mu uszestniczyć w mszy) Kurt jest głęboko wierzący
i dlatego też z stroni od niekoniecznej przemocy. Choć z czasem stał
się bardziej zamknięty i mniej ufny chętnie spieszy z pomocą a jego
przyjaciele mogą na niego liczyć. To właśnie dzięki osobom poznanym w szkole jeźdźców powoli odnajduje swoje stare, bardziej
rozgadane "ja".
Odkąd
nauczył się czytać ma także absolutnego hopla na punkcie fikcji
przygodowej. Nie ważne czy tematem są piraci, muszkieterowie czy
szlachetni rycerze - to właśnie w nich czerpie swoją motywację i
nieograniczonego ducha przygody.
"Love makes you want to stab people? That isnt love. Thats brain damage.
Though I do understand your confusion between the two, some days."
- Pod jego opieką znajduje się mały smok imieniem Lockheed, który szczerze irytuje Kurta. Choć chłopak próbuje pozbyć się bestii i komuś ją oddać, ten notorycznie wraca... gryząc go po ogonie.
- Chociaż biegle włada kilkoma językami bardzo często zdarzają mu się niemieckie wtrącenia.
- Chociaż biegle włada kilkoma językami bardzo często zdarzają mu się niemieckie wtrącenia.
-Przyjaciele często mówią na niego Elf.
-Jest świetnym szermierzem.
- Uwielbia wykorzystywać swoją moc do niegroźnych żartów, których ofiarami padają jego znajomi.
_001.png)